Wiadomym jest, że najbliżej Stwórcy jesteśmy wtedy, kiedy stwarzamy.
Gdy maluję, wędruję, piszę czy strugam, zatracam się w tym całkowicie, a godziny przelatują jak szalone.
Czas przestaje istnieć, a pojawia się boska teraźniejszość, obecność wypełniająca działanie. ![]()
Każdy z nas ma takie zajęcie, przy którym czuje, że czas przelatuje przez palce, wewnętrznie minęła chwila, choć zegar mówi inaczej.
Dzieje się tak, bo jesteśmy w boskim kreowaniu, w najwyższym przejawie naszej świadomości i talentów. ![]()
![]()
Najbliżej stwórcy jesteśmy wtedy gdy stwarzamy, bo to właśnie w chwili twórczego działania stajemy się czystym kanałem dla życia, które pragnie się przez nas przejawiać.
I teraz pojawia się moja rozkmina… ![]()
Jak utrzymać to świetliste uczucie
również w zwykłych, codziennych czynnościach?
Spojrzałam z innej perspektywy
i założyłam, że każda czynność, którą wykonuję, jest moim boskim stwarzaniem.
Gdy idę ogarnąć podwórko, ![]()
myślę o tym, że twórczo gospodaruję przestrzeń,
jestem zmyślną architektką ogrodu i kreatywnie dbam o otoczenie.
Nie ważne, że to tylko grabienie liści
jestem boską działaczką z uśmiechem
i zadbanym obejściem.
Albo gdy przygotowuję obiad ![]()
Nie myślę: „znów muszę stać przy garach”, tylko:
„mam szczęście
i obfitość,
by tworzyć odżywczy posiłek ze składników, które kocham” .![]()
Kolory, tekstury, smaki, tworzę kompozycje
którymi karmię mój wspaniały, ludzki wehikuł. ![]()
Jaram się
tym nowym myśleniem na maksa!
Uszczęśliwia mnie teraz robienie wszystkiego tak bardzo, że musiałam się tym z Wami podzielić ![]()
To takie proste, a tak rozświetlające,
że aż nie mogę się doczekać, aż Wam zrobią się takie zaciesze
