Kurtyna liści mych okien, opuściła iluzję.
Złudnie, skrupulatnie, z najmocniejszej pajęczej nici tkanej.
Przestrzeń na jesienny, nieco chłodniejszy oddech i
refleksję dnia wczorajszego.
Korzeni kodów, ugruntowań
czas poprzegryzać parę,
ośmielić się widzieć to – ździebko inaczej.
